Jeszcze zanim zaszłam w ciążę i dużo przed tym, jak zaczęliśmy o tym myśleć, grono znajomych, rodzina, wszyscy wokół napadali na nas i pytali, kiedy w końcu zdecydujemy się na dziecko. Bo to już czas. Bo jesteśmy coraz starsi a nie młodsi. Bo tyle lat już ze sobą. Bo mieszkamy razem. Bo jak to bez dziecka? I co jakiś czas ktoś włączał się do tej dysputy, próbując wywołać w nas poczucie winy, że nie należymy jeszcze do zacnego grona rodziców. Jakby to był jakiś wyznacznik życia w społeczeństwie.
Nie ugięliśmy się. Byliśmy twardzi i postanowiliśmy, że decyzje podejmiemy w odpowiednim dla siebie czasie. W końcu nie sztuką jest urodzić dziecko, sztuką jest je wychować i zapewnić mu dobry start w życiu. Zdecydowanie się na Zośkę to był jeden z najpoważniejszych kroków w naszym życiu. Nie była to spontaniczna decyzja, podyktowana kaprysem. Nie była to też wpadka. Całkowicie przemyślana, dorosła decyzja, którą podjęliśmy, analizując wszystkie za i przeciw.
1. Sytuacja ekonomiczna
W dzisiejszych czasach ciężko jest zdecydować się na dziecko ze względu na finanse. Nie wielu z nas ma pracę na stałe, prace stabilną, o którą się nie boi. Nie wielu z nas ma zaplecze finansowe i wie, że może sobie na dziecko pozwolić. Rzeczywistość często jest brutalna. Kobieta podejmuje pracę w 99% na umowę na czas określony. Co później? Co ze świadczeniami macierzyńskimi? A co po roku, gdy trzeba będzie wrócić do pracy, której nie ma? Brak pieniędzy to chyba największy argument, który powstrzymuje młodych ludzi przed zakładaniem rodziny. Bo przecież każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. I nie chce zastanawiać się, czy lepiej kupić pampersy czy chleb do domu.
2. Mieszkanie
Gdzie najczęściej mieszkają młodzi ludzie? W wynajmowanych mieszkaniach, z rodzicami, ze znajomymi. Bo tak jest taniej. I choć z pewnością marzą o tym, by mieć własny kąt, to ich na to nie stać. Nie chcą już na starcie pakować się w wielkie kredyty, które będą spłacać przez najbliższe 30 lat. Po co to komu? Mało jest takich, którzy mieszkania dostali od rodziców, dziadków, ciotek, lub też mieszkają w dużym domu, gdzie spokojnie mogą pomieścić się dwie rodziny. A gdy wynajmują kawalerkę, bo tylko na taką ich stać? Gdzie tu jeszcze pomieścić dziecko?
3. Bezpieczeństwo
Każda matka czy ojciec chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Marzą o tym, by było bezpieczne, prawidłowo się rozwijało, cieszyło się życie, najczęściej śmiało, by rosło zdrowe. I to są normalne stany. Sytuacja jednak nie tylko w Polsce ale i na świecie sprawia, że młodzi ludzie odkładają założenie rodziny na potem. Czekają, aż coś się zmieni. Czekają oczywiście na cud, bo póki co zmiany ani widu ani słychu, ale całkowicie ich rozumiem. Sama boję się o to, co będzie za kilka lat, gdy Zośka podrośnie. Czy będzie bezpieczniej.
4. Społeczeństwo
Presja społeczeństwa jest ogromna. Pewnie sami nie raz słyszeliście, że to już najwyższa pora, aby wziąć ślub, spłodzić dziecko i posadzić przysłowiowe drzewo. Coraz częściej jednak owa presja działa w odwrotną stronę. Buntujemy się. Nie chcemy mieć dzieci za szybko.
5. Niedojrzałość emocjonalna
I za społeczeństwem idzie niedojrzałość. Bo przecież jeszcze tyle imprez przede mną, bo jeszcze mam tyle do zrobienia, bo jeszcze tyle chce zobaczyć. Bo chce się wybawić i wyszumieć, by później statecznie na tyłku zasiąść i być przykładną matką i żoną. A ja się pytam co ci dziecko w tym przeszkadza? :)
6. Służba zdrowia
Nie oszukujmy się. W naszym kraju ze służbą zdrowia jest ciężko. Kolejki do lekarzy są ogromne. Na wizyty często zapisujemy się z pół rocznym wyprzedzeniem. I co będzie, jak nie daj Boże, dziecko zachoruje? A mnie nie będzie stać na prywatne wizyty? Bo wiadomo, że prywatnie przyjmą cię z otwartymi ramionami i to w ten sam dzień, co zadzwonisz. Na NFZ jednak trzeba czekać jak na deszcz w czasie suszy.
I z pewnością takich przykładów znalazłoby się jeszcze więcej, ale po co? Rozumiem młodych ludzi, którzy nie decydują się ma dziecko z różnych powodów. Sama bałam się, co to będzie, choć i sytuację finansową mamy stabilną i mamy gdzie mieszkać, i gdy jest taka potrzeba to jedziemy do lekarza prywatnie. Większość matek jednak nie ma takiego psychicznego komfortu. I nie chcą sprowadzać dziecka na świat, bojąc się, że nie zapewnią mu tego, co najważniejsze. I nie mówimy tu o luksusach, drogich zabawkach - mówimy o miłości, o poczuciu bezpieczeństwa, o zapewnieniu zdrowia. A w dzisiejszych czasach, żeby to zapewnić potrzeba pieniędzy. Odkładamy więc macierzyństwo na dalszy plan, licząc, że za rok, może dwa sytuacja się wyklaruje i będziemy mogły podjąć tę decyzję. Nie wiemy, że takim sposobem mijają lata. Sytuacja się wyklarowała, osiągnęłyśmy to, co chciałyśmy. Możemy zapewnić dziecku to, co najważniejsze. Ale czy teraz naprawdę chcemy pakować się w pieluchy? A może zrobiłyśmy się za wygodne?
Warto się nad tym zastanowić :)
Źródło zdjęcia : https://www.google.pl/
- 12:08
- 34 Comments










