Rzeczy przydatne w czasie ciąży i w pierwszych tygodniach z dzieckiem

12:28

Ciąża, a później pierwsze dni z dzieckiem, to ciekawy, ale też trudny okres dla kobiety. Musi nauczyć się, jak postępować z małym człowiekiem, a nie jest to łatwe. Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, od razu zaczęłam wertować internet w poszukiwaniu przydatnych dla mnie rzeczy, ażeby czas ciąży upłynął mi lekko, bez większych nieudogodnień. W moim przypadku nie było zbyt prosto. Na początku mdłości, wymioty, później rwa kulszowa, bóle głowy, później kręgosłupa. Jednym słowem - cały czas coś. Znalazłam jednak kilka przydatnych rzeczy, dzięki którym doznawałam ulgi, nawet chwilowej, ale jednak :)

Drogie przyszłe mamy, mam nadzieję, że owa lista wam się przyda, wybierzecie z niej coś dla siebie albo będziecie mogły polecić je swoim koleżankom :)

1. Poduszka do spania - niby banał, ale pomaga! Często nie mogłam ułożyć się na łóżku. Duży brzuch, obracanie się z boku na bok sprawiało problem, a spanie na brzuchu, które tak uwielbiałam, nie wchodziło w grę. Musiałam więc znaleźć sposób na spokojne przesypianie nocy i tym sposobem okazała się poduszka. Jest długa, miękka i łatwo ją dostosować do swoich potrzeb. Jeden z genialniejszych wynalazków dla kobiet w ciąży! W późniejszym czasie może posłużyć i dla dziecka ;)


2. Krem na rozstępy - cóż, każda z nas pewnie zastanawia się lub zastanawiała nad tym, jak uniknąć rozstępów w ciąży. Nie każdej się uda. Znam kobiety, które po dwóch ciążach nie mają ani jednego rozstępa, a znam takie, które mają poszatkowane brzuszki i nogi mimo stosowania kremów. Nie ma na to złotej recepty, ale... Zawsze jest jakieś ale. Ja w ciąży stosowałam krem Palmers. Niemalże przez całą ciążę nie pojawiły się u mnie rozstępy, dopiero pod koniec wyszły dwa nieśmiałe na brzuchu. Z kremu ogólnie zadowolona jestem, opinie ma dobre, a mi pomógł. Nie ważne, że po urodzeniu Zośki moja waga w przeciągu dwóch tygodni spadła o 14 kg i rozstępy siłą rzeczy i tak wyszły, ale w czasie ciąży - prawie zero :)


3. Na różne boleści - miewamy przecież bóle głowy, bóle zębów, bóle wszystkiego. Ja miałam je dość często, ale nie mogłam brać tabletek, bo przecież byłam w ciąży. Znalazłam wiec kilka domowych sposób, aby uporać się z bólami. Jednym z nim był czosnek, którego stosowałam na bóle zębów. Nim dostałam się do dentysty, ból się nasilał i coś trzeba było z nim zrobić. Wtedy do akcji wkroczył czosnek. Wystarczy go przepołowić i przyłożyć do dziąsła bolącego zęba - ulga natychmiastowa :) Na bóle rwy kulszowej pomagały mi zimne okłady. Proponują też ciepłe, ale to zależy od organizmu, który jest lepszy. Na bóle głowy niestety nie pomagało nic innego jak Apap - przynajmniej raz na jakiś czas.

4. Poranne mdłości - no i temat rzeka! :) Poranne mdłości męczyły mnie do 4 miesiąca. Było ciężko. Nie mogłam pracować, bo mdłości pojawiały się nie tylko rano, ale cały dzień. Ale i na to znalazłam sposób. Nie pomagały ziółka, nie pomagały krakersy ani płatki kukurydziane. Pomogły dopiero opaski. Na początku mnie to śmieszyło, bo niby jak mają mi one pomóc. Ale szybko za nie podziękowałam. Opaski nakłada się na specjalne miejsce na dłoniach, aby kulka w nich zawarta uciskała odpowiedni nerw. Działa. Sprawdziłam :)

5. Poduszka do karmienia - gdy już dzieciątko pojawi się na świecie, a jest naszym pierwszym, jeszcze nie do końca wiemy, jak sobie z nim radzić. Przynajmniej ja miałam taki problem :) W szpitalu, gdy to wszystko było jeszcze nowe, świeże i nieznane, starałam się karmić Zosię bez żadnych pomocy. Dopiero w domu przypomniałam sobie, że mam poduszkę do karmienia. Jest to niesamowita wygoda dla kręgosłupa mamy. Można spokojnie się oprzeć, podeprzeć dziecko. Nie męczą nam się ani plecy, ani ręce. Przydatne przynajmniej przez kilka tygodni po urodzeniu ;)

6. Nakładki na sutki - nie każda mama je lubi i się nie dziwię. Ale są przydatne, gdy dzieciątko jeszcze nie potrafi dobrze ssać i rani sutki. Niestety, mi się to przytrafiło. Zanim Zosia i ja osiągnęłyśmy porozumienie przy karmieniu, już miałam naderwane i bolące sutki, przez co karmienia stawały się dla mnie udręką. Na początku ściągałam więc pokarm i dawałam jej z butelki, myśląc, że szybko je wyleczę i wrócimy do karmienia, ale wyleczenie ich wcale nie było takie proste, sięgnęłam więc po nakładki. I ja ulgę poczułam i Zosia. Żadnego bólu :)

7. Leżaczek bujaczek lub kojec - to alternatywa dla tych mam, które mają piętrowe mieszkania. U mnie łóżeczko Zosi stoi w sypialni, na górze, a my cały dzień spędzamy na dole. Noszenie jej co chwilę do sypialni na jej kilkuminutowe drzemki, gdy była jeszcze mała, mijało się z celem. Doszliśmy więc z lubym do konsensusu - na początku kupiliśmy leżaczek bujaczek. Świetna rzecz - ale dopiero później. Nie chcieliśmy obciążać jej małego kręgosłupa, który w leżaczku był cały czas pod dziwnym kątem. Kupiliśmy więc kojec, rozłożyliśmy na dole i w czasach drzemki Zosia i tak była ze mną, a ja mogłam spokojnie zajmować się domem ;)

8. Elektryczna niania - i to też urządzenie dla mam, które mają duże mieszkania. Fenomenalny wynalazek. Na początku, gdy Zosia była mała i kładłam ją spać koło 19 to już z nią zostawałam w pokoju - bałam się zostawić ją choć na chwilę. Irracjonalne ale prawdziwe. Dopiero gdy mała skończyła miesiąc, zaczęłam włączać nianię i spędzać wieczory spokojnie na dole, relaksując się. Niania działała idealnie i działa do tej pory. Mała spokojnie śpi, a każde jej jęknięcie słyszę idealnie na dole :)

Mam nadzieję, że choć trochę wam pomogłam. Wszystko przetestowane na sobie. Ułatwiają życie i pomagają. A z takich rzeczy trzeba korzystać ;)

Źródło zdjęcia : https://www.google.pl/

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Świetne podpowiedzi :) Wprawdzie moje dziewczynki już duże, ale z przyjemnością przeczytałam. Pamiętam, gdy byłam w ciąży, to miałam ogromne kłopoty ze spaniem, było mi bardzo niewygodnie i taka poducha byłaby wybawieniem :)
    Nie miałam pojęcia, że czosnek działa przeciwbólowo w przypadku kłopotów z zębami, warto zapamiętać:0
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czosnek ma wiele zastosowań :) O tym, że uśmierza ból zęba dowiedziałam się w ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi dużo osób mówiło, że poduszka do karmienia to zbędny gadżet. Nie posłuchałam i mimo wszystko sprawiłam sobie taką. I nie żałuje. Ona jest świetna! Bez niej w trakcie karmienia strasznie bolą mnie ręce. Czasem warto nie słuchać innych. :) a kremu palmers również używałam, ale rozstępy mam i tak. Co prawda on ładnie je rozjaśnia no i nie mam w nich całego brzucha tylko trochę w dole brzucha mi powyskakiwało. Nie wiem jak by to wyglądało bez używania go. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, czasami trzeba iść za swoim głosem ;)

      Usuń
  4. Mi najbardziej przydała się poduszka do spania, kremy na rozstępy nic nie pomogły chodź wydałam fortunę ;p a nakładek na sutki nawet nie chciał dotknąć Jaśko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, tę poduszkę wymyślił jakiś geniusz! ❤ nie wiem co bym bez niej zrobiła, bo bez niej zasypiam na boku, a budzę się na brzuchu.. Poza tym gdy z nią śpię, to z rana nie bolą mnie nogi, bo są wyżej niż tułów, a takiego odpoczynku właśnie potrzebują po całym dniu :)

    Pozdrawiam, Panna O ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, czyli jednomyślność płci pięknej - nie ma to jak cudowne wynalazki ;)

      Usuń
  6. Fajna lista :) ja uwielbiałam poduszkę do spania to było moje zbawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam pojęcia o tych nakładkach na ręce. Szkoda, że jak byłam w ciąży to nie wiedziałam o nich, bo bardzo mi pomogły. Przez pierwsze miesiące cały czas wymiotowałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam, do czasu, gdy zaczęłam koniecznie szukać jakiejś pomocy, aż zlitował się nade mną Pan w aptece ;)

      Usuń
  8. Kilka miesięcy za późno ten wpis... mdłości mam już za sobą, chociaż, jeśli powtórzy się historia z pierwszej ciąży, to wrócą w III trymestrze...Ale wtedy już kupię opaski na ręce ;) Poduszka do spania to hicior! A z nakładkami zaprzyjaźniłyśmy się na dłużej niż myślałam... bo do samego końca karmiłam Hanię przez nakładki! Hania do nich przywykła, ja też. Miałyśmy kilka prób odstawienia ich, ale wystraszyłam się, że nie dam już bez nich rady. Położna środowiskowa trochę kręciła nosem, ale stwierdziła, że nie ważne jak, ważne, że to moje mleczko (mądra kobieta!). Karmiłyśmy się w ten sposób 16 mscy, więc można :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można! Moja Zosia, jak kilka razy odstawiłam nakładki, nie wiedziała jak się zabrać do picia mleczka ;) Dlatego nakładki też miałyśmy do samego końca ;)

      Usuń

Zostaw coś od siebie ;)

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń